Strona główna videoportalu Gminy Stary Sącz na komputerze i telefonie: kanał Urzędu Miejskiego ze 140 filmami, menu z deklaracją dostępności i ochroną danych

PeerTube w samorządzie: sesje rady bez YouTube’a

29.10.2026

Od 2018 roku każda gmina musi transmitować i nagrywać sesje rady. Większość robi to najprościej, jak się da: zakłada kanał na YouTube i po sprawie. Za darmo, w kwadrans, a dostawca nikogo o nic nie pyta.

Gmina Stary Sącz poszła inną drogą. Sesje Rady Miejskiej lecą na własnym videoportalu opartym na PeerTube, czyli otwartym oprogramowaniu do wideo, na serwerze w urzędzie. Po dwóch i pół roku mam dane z bazy i trochę doświadczeń z utrzymania, więc spróbuję uczciwie pokazać plusy i minusy.

Strona główna videoportalu Gminy Stary Sącz na komputerze i telefonie: kanał Urzędu Miejskiego ze 140 filmami, menu z deklaracją dostępności i ochroną danych(powiększ)
Videoportal gminy na komputerze i telefonie

Obowiązek, który wszyscy załatwiają YouTube’em

Ustawa o samorządzie gminnym mówi wprost: obrady rady są transmitowane i utrwalane, a nagrania udostępnia się w BIP, na stronie gminy i w inny sposób zwyczajowo przyjęty (art. 20 ust. 1b). Ustawa nie mówi, na jakiej platformie. Nie mówi też, że ma to być platforma cudza.

YouTube wygrywa, bo jest darmowy i każdy go zna. Tyle że ten „darmowy” ma swoją cenę, którą płacą głównie widzowie i urząd jako administrator danych.

RODO: kto odpowiada za nagranie sesji

Na nagraniu sesji widać i słychać nie tylko radnych. Głos zabierają mieszkańcy, sołtysi, przedsiębiorcy. Administratorem tych danych jest gmina, a nie Google, i to gmina musi wykazać, że przetwarza je zgodnie z prawem.

W lutym 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. III OSK 3839/21) utrzymał karę 40 tys. zł, którą UODO nałożył na burmistrza jednego z miast na Kujawach. Wśród zarzutów: brak analizy ryzyka przed skorzystaniem z YouTube’a i to, że nagrania były tylko na YouTube, a urząd nie miał u siebie ich kopii.

Do tego dochodzą widzowie. Odtwarzacz YouTube’a to ciasteczka, profilowanie i reklamy, a dane trafiają do USA. Dziś opiera się to na Data Privacy Framework, ale poprzednie porozumienia (Safe Harbor, Privacy Shield) unieważnił TSUE. Nie ma gwarancji, że z tym będzie inaczej.

Na własnym PeerTube wygląda to tak:

  • nagrania i dane widzów zostają na serwerze gminy,
  • nie ma reklam ani ciasteczek firm trzecich,
  • P2P jest domyślnie wyłączone, bo przy P2P widzowie widzą nawzajem swoje adresy IP,
  • adresy IP w logach są anonimizowane,
  • na portalu są deklaracja dostępności, informacja o ochronie danych i osobna klauzula dla transmisji sesji.

Niezależność i ryzyko blokady

Drugi argument jest mniej prawniczy, a bardziej praktyczny. Na YouTube ostatnie słowo ma regulamin platformy i automaty, które go pilnują. Content ID potrafi wyciszyć albo zdjąć transmisję, bo w tle zagrała muzyka. Filtry „zasad społeczności” nie odróżnią ostrej dyskusji radnych o szczepieniach czy wojnie od treści, które mają blokować.

Kiedy kanał gminy dostanie ostrzeżenie albo blokadę, urząd nie ma do kogo zadzwonić. Zostaje formularz odwołania i czekanie. A transmisja sesji to obowiązek ustawowy, który nie powinien zależeć od moderacji firmy z Kalifornii.

Jest też coś, o czym mało kto myśli: pod nagraniem sesji YouTube podsuwa filmy według własnego uznania. Obok obrad rady może pojawić się cokolwiek, łącznie z reklamą polityczną. Na portalu gminy obok sesji są tylko inne sesje.

Stary Sącz w interpelacji poselskiej

19 listopada 2024 roku posłanka Paulina Matysiak złożyła interpelację nr 6473 do Ministra Cyfryzacji w sprawie obecności administracji w mediach społecznościowych, neutralności technologicznej i suwerenności cyfrowej. Stary Sącz pojawił się w niej jako przykład:

Przykładem jest tutaj chociażby gmina Stary Sącz, która w miejsce YouTube’a zaczęła wykorzystywać PeerTube do publikowania nagrań z sesji rady miejskiej.

- Interpelacja nr 6473, Sejm RP

Ministerstwo odpowiedziało w styczniu 2025 roku. Że analizuje temat, że rozmawia o oficjalnych instancjach Fediwersu (przykładem jest UODO na Mastodonie) i że planuje program wdrażania otwartego oprogramowania w administracji. Najciekawsze było jednak jedno zdanie: w ministerstwie „nie była prowadzona analiza ryzyka w zakresie kwestii publikacji kluczowych informacji na platformach zagranicznych”.

Miło znaleźć się w takim dokumencie. Ale systemowego wsparcia nadal nie ma, więc każda gmina, która chce zrobić podobnie, musi to zrobić sama.

Dlaczego federacja jest wyłączona

Największą zaletą PeerTube jest federacja: instancje łączą się przez protokół ActivityPub, obserwują się nawzajem i pokazują sobie filmy. W Starym Sączu jest wyłączona. Serwer nikogo nie obserwuje, a dziewięć instancji, które obserwowały go wcześniej, nie dostaje już nowych treści.

Powody są prawne, nie techniczne:

  • obserwowanie innych instancji oznacza, że na domenie urzędu pojawiają się cudze filmy, nad którymi gmina nie ma kontroli, a odpowiada za to, co publikuje (także w świetle aktu o usługach cyfrowych),
  • federacja wysyła nagrania z wizerunkiem i głosem osób na serwery nieznanych administratorów, także poza EOG, bez żadnej umowy powierzenia,
  • nie da się skutecznie usunąć nagrania z cudzych kopii, gdy minie okres przechowywania albo ktoś zażąda usunięcia danych,
  • ustawa o dostępności cyfrowej obejmuje treści na stronie podmiotu publicznego, a cudze filmy zwykle nie mają napisów.

Z tych samych powodów wyłączone są komentarze i zamknięta rejestracja kont. Urząd nie ma ludzi do moderowania dyskusji pod nagraniami. Trzeba więc uczciwie powiedzieć: ten PeerTube jest „zdecentralizowany” głównie z nazwy. To po prostu własny serwis wideo na otwartym oprogramowaniu i w każdym bądź razie o to tu chodziło.

Napisy: obowiązek i Whisper na własnym serwerze

Ustawa o dostępności cyfrowej zwalnia z napisów transmisje na żywo, ale nagranie opublikowane później to już inna sprawa. Ręczne napisy do czterogodzinnej sesji to dzień pracy, którego żaden urząd nie ma.

PeerTube od wersji 6.2 ma automatyczną transkrypcję modelem Whisper, uruchamianą lokalnie. Dźwięk nigdzie nie wychodzi, nie ma zewnętrznego API ani dodatkowych opłat. Na portalu 80 filmów ma polskie napisy, z czego 43 wygenerował automat.

Nagranie sesji Rady Miejskiej z automatycznymi napisami. Burmistrz przy mównicy, obok slajd o konkursie Piękna Małopolska Wieś, napis na dole z błędem rozpoznawania: adicja zamiast edycja(powiększ)
Automatyczne napisy na nagraniu sesji. Widać też typowy błąd: „adicja” zamiast „edycja”

Jakość jest dobra, ale nie idealna. Model przekręca nazwiska, nazwy miejscowości i czasem zwykłe słowa, jak na zrzucie wyżej. Napisy trzeba przejrzeć i poprawić, tyle że poprawić jest dużo łatwiej niż pisać od zera. Transkrypcja idzie na procesorze serwera, więc długie nagranie zajmuje go na dłużej.

Liczby z serwera

PeerTube zapisuje każde odtworzenie: kiedy się zaczęło, ile trwało, na jakim urządzeniu. Poniższe dane pochodzą prosto z bazy i obejmują okres od 29 lutego 2024 roku do końca października 2026.

Infografika: 11 248 odtworzeń, 8 516 godzin oglądania, średnio 45 minut na odtworzenie, rekord 85 widzów naraz. Wykres odtworzeń według godziny ze szczytem między 13 a 16. Telefony 3381, komputery 2895, tablety 86, telewizory 73. Na serwerze 140 filmów, 315 godzin, 709 GB(powiększ)
Videoportal w liczbach, dane z bazy PeerTube
  • 11 248 odtworzeń i 8 516 godzin oglądania. Średnio 45 minut na odtworzenie, więc to nie są przypadkowe kliknięcia.
  • Rekord to 85 widzów oglądających transmisję jednocześnie (sesja z 31 października 2024). Najwięcej odtworzeń transmisji w jeden dzień: 395, 28 listopada 2025.
  • Nagrania ogląda więcej osób niż transmisje: 6 974 odtworzeń nagrań wobec 4 274 na żywo. Ludzie wracają do sesji po pracy, wieczorem, często tylko do jednego punktu obrad.
  • Telefon wygrywa z komputerem: 3 381 do 2 895. Są też 73 odtworzenia na telewizorach.
  • Wśród rozpoznanych krajów, poza Polską, są Francja, Wielka Brytania, USA i Niemcy. To pewnie rodziny i znajomi, którzy wyjechali, a dalej interesują się sprawami gminy.
  • Sesje to 111 ze 140 filmów i około 90 procent wszystkich wyświetleń.

Jedno zastrzeżenie: PeerTube liczy odtworzenia inaczej niż YouTube, więc porównywanie tych liczb jeden do jednego z kanałami innych gmin nie ma sensu. Pokazują za to dobrze, kiedy i jak mieszkańcy oglądają.

Lista odtwarzania IX kadencji Rady Miejskiej z 29 nagraniami sesji, przy każdym czas trwania od trzech do pięciu godzin i liczba wyświetleń(powiększ)
Nagrania sesji bieżącej kadencji, każde po kilka godzin

Jakiego serwera to wymaga

Videoportal działa na maszynie wirtualnej w serwerowni urzędu. W Dockerze są PeerTube 8.3, PostgreSQL 17 i Redis. Parametry:

  • 8 rdzeni wirtualnych (Intel Xeon Gold 5415+),
  • 24 GB pamięci RAM,
  • Ubuntu 24.04,
  • 2 TB dysku na wideo, z czego zajęte jest 709 GB.

Przez większość czasu serwer się nudzi. Pracuje dopiero przy transmisji, bo obraz jest na żywo przekodowywany do trzech jakości (480p, 720p i 1080p), i przy przetwarzaniu nowych nagrań. Przed PeerTube stoi nginx z pamięcią podręczną, dzięki czemu kilkudziesięciu widzów naraz nie zatyka serwera.

Najwięcej kosztuje dysk. 315 godzin materiału zajmuje 709 GB, czyli ok. 2,2 GB na godzinę. Każdy film jest w kilku rozdzielczościach i w dwóch formatach (HLS i zwykły plik wideo). Wyłączenie jednego z nich zmniejszyłoby zajętość mniej więcej o połowę i to jest pierwsza rzecz, którą bym zmienił.

Do tego dochodzi człowiek. Aktualizacje (ostatnio PeerTube 7.2 do 8.3 i PostgreSQL 13 do 17), kopie zapasowe i pilnowanie transmisji same się nie zrobią. Opisałem to w projekcie Videoportal Gminy Stary Sącz.

Plusy

  • nagrania i dane widzów są u gminy, co odpowiada na zarzuty z wyroku NSA,
  • brak reklam, algorytmu i ciasteczek firm trzecich,
  • nikt z zewnątrz nie zablokuje transmisji ani kanału,
  • napisy generowane lokalnie, bez wysyłania dźwięku do chmury,
  • własny wygląd i dostępność zgodna z WCAG, spójna z portalem gminy,
  • otwarte oprogramowanie bez licencji i bez uzależnienia od dostawcy.

Minusy

  • serwer i dysk kosztują, a dysk rośnie z każdą sesją,
  • potrzebny jest ktoś, kto to utrzyma i zaktualizuje,
  • mniejszy zasięg: bez algorytmu filmy promocyjne zbierają niewiele wyświetleń, na YouTube miałyby ich więcej,
  • napisy z automatu wymagają poprawek,
  • awaria łącza albo zasilania w urzędzie to awaria transmisji, zdarzyło się już, że nagranie sesji trzeba było wgrać ponownie,
  • federacja wyłączona, więc z zalet Fediwersu zostaje niewiele.

Czy polecam to innym gminom

Tak, jeśli gmina ma kogoś od IT, kto się tym zajmie. Na sesje rady PeerTube nadaje się bardzo dobrze. Na promocję i zasięg dalej lepszy jest YouTube i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby film promocyjny wrzucić tu i tu.

Mniejsze gminy nie muszą stawiać własnych serwerów. Rozsądniejsza byłaby wspólna instancja dla powiatu albo regionu, a najlepiej centralna usługa dla samorządów. O to zresztą pytała interpelacja i na razie odpowiedzi nie ma.

Transmisja sesji to nie jest kolejny film w internecie. To jedyny sposób, żeby mieszkaniec zobaczył, jak głosuje jego radny. Nie powinien do tego potrzebować konta u reklamodawcy.

- Aleksander Kowal

Kliknij albo przewiń, żeby przybliżyć. Przeciągnij, żeby przesunąć.Stuknij dwa razy albo rozsuń palce, żeby przybliżyć.